Marta Chudzik

Marta Chudzik urodzona w 1988 roku w Lublinie, absolwentka kursów malarskich. Indywidualny styl kształtowała od dziecka, rysując ołówkiem, węglem i kredkami. Zajmuje się malarstwem abstrakcyjnym. W swoich pracach eksponuje struktury, detale podkreślając odpowiednimi kolorami, przełamując gładkość barw. Często skupia się na jednym kolorze, uwidaczniając niezliczoną liczbę jego odcieni. Niejednoznaczne w odbiorze prace mają na celu kształtowanie wśród widzów wielu skojarzeń. Inspiracji szuka w naturze oraz snach.

Jakie były twoje artystyczne początki?

Od dziecka tworzyłam malując po swojemu. Gdy dorastałam zmieniałam tylko medium. Przyjaciel rodziców jest artystą, który namawiał mnie do malowania. Uczył i dzięki niemu miałam kontakt ze sztuką. Uwielbiałam rysować węglem, teraz pokochałam farby, i ciekawa jestem co jeszcze mnie zafascynuje w przyszłości.

Skąd pomysł na abstrakcję?

Od zawsze czułam abstrakcje i to ona mnie pochłonęła. Mimo, że cały czas doskonale warsztat, abstrakcja zajmuje pierwsze miejsce. Nie pokazuję też prac, z których nie jestem zadowolona, więc na figuratywizm w moim wydaniu trzeba będzie chwile poczekać, aż znajdę na niego swój styl.


Z czym kojarzy ci się sztuka?

Z wolnością, gdy tworzę, chce by ze mnie obraz wypłyną, więc staram się go uwolnić. Z pięknem i brzydotą. A także z emocjami, ponieważ głównie nimi odbieramy sztukę.


Jakie są twoje inspiracje?

Inspiruje się snami, naturą, kosmosem. Uwielbiam filmy przyrodnicze i te o kosmosie. Jakość obrazu jest teraz świetna, więc mogę, dowoli wpatrywać się w kolory. Potem, wystarczy bym zamknęła oczy, a obrazy przelatują mi przez zamknięte powieki. Staram się wybrać najlepsze i przenieść je na płótno.


Który artysta wywarł na ciebie największy wpływ?

Mój wewnętrzny artysta, który dobija się, by go wypuścić. Uwielbiam wielu twórców, cały czas odkrywam nowych, którzy w większym lub mniejszym stopniu mnie inspirują, ale staram się malować, posiłkując się własnymi wizjami. Nie mogę jednak pominąć, artysty, który zachęcał mnie do tworzenia od dziecka- Kazimierza Pawelca. Dzięki niemu pokochałam, pracę twórczą, zapach drzewa, dłuta, pędzle i farby, Pokazał mi, swoje pasje, a że tworzy do dzisiaj jest dla mnie motywatorem do ciągłej pracy.


Bez czego nie wyobrażasz sobie pracy twórczej? Jakie rytuały towarzyszą ci w pracy?

Bez muzyki, kocham słuchać. Słucham ludzi, muzyki, odgłosów natury i ciszy. Włączam coś, co mnie nastraja do pracy, ciszej lub głośniej, i daję się ponieść. Wtedy zaczyna się…. Szukanie. Wiecznie szukam akcesoriów do malowania. Gdy wszystko znajdę, zaczynam pracować. Robię częste przerwy w oczekiwaniu, aż wyschnie farba, więc wypijam w międzyczasie niezliczoną ilość herbaty.